Aktualności

zestawienie najświeższych informacji z naszej parafii

O czasie kolędowych odwiedzin, nadchodzącym okresie Wielkiego Postu oraz anonimowej pogardzie, z jaką coraz częściej możemy się spotykać w internetowych komentarzach z proboszczem parafii pw. Krzyża Świętego w Łomży rozmawia Zbigniew Zalewski.

Przed kilkoma dniami zakończyły się odwiedziny duszpasterskie w domach naszych parafian. Jak można podsumować te spotkania?

Chyba od zawsze jest tak, że odwiedziny duszpasterskie w rodzinach odbywają się w miłej i bardzo przyjaznej atmosferze. Podobnie było i w tym roku. Jako proboszcz usłyszałem wiele ciepłych słów pod adresem księży, którzy posługują w naszej parafii. Z uznaniem wypowiadano się także o przedsięwzięciach – tych większych, i tych mniejszych – organizowanych przez naszą wspólnotę. Bardzo wiele pytań było dotyczących prezbiterium i głównego ołtarza – w jakiej formie będzie projektowany, w jakiej kolorystyce i kształcie... To bardzo cieszy, bo pokazuje, że nasza parafialna gromada jest wspólnotą naprawdę żywą. Odwiedziny w rodzinach były też możliwością do spotkania z osobami chorymi, często takimi, które od bardzo dawna nie opuszczają swojego mieszkania. I chociaż nasi księża regularnie odwiedzają w ciągu roku wiele z tych osób, zanosząc Chrystusa w Eucharystii czy też służąc sakramentem spowiedzi, to widać było że odwiedziny kolędowe mają dla tych ludzi szczególny, świąteczny charakter.

Wbrew opiniom, które możemy spotkać w mediach ogólnopolskich, nie zauważamy spadku osób przyjmujących duszpasterzy. Jak zwykle część mieszkańców czeka na kapłana, zaprasza go do siebie, a w niektórych mieszkaniach drzwi są zamknięte. Tak było zawsze. Ktoś jest niewierzący czy innego wyznania, albo po prostu nie chce się spotkać z księdzem... W tym roku szczególnie zapadło mi w pa- mięć spotkanie z pewną osobą. Drzwi do jej mieszkania były od lat zamknięte dla księży, nie odbywała się tam nigdy kolęda. W tym roku ta osoba czekała na księdza. Akurat byłem to ja. Nie chciała wspólnej modlitwy. Chciała jedynie spotkać się i porozmawiać... Bardzo się cieszę, że do tego spotkania doszło.

Za trzy dni rozpoczyna się Wielki Post – okres szczególny dla wszystkich chrześcijan...

To czas, gdy pochylamy się nad historią naszego zbawienia. Jezus Chrystus narodził się po to, aby na Krzyżu odkupić winy człowieka. Środa Popielcowa, która rozpoczyna ten okres i symboliczne posypanie głów popiołem wraz ze słowami: „Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz...”, to dobry moment na refleksję nad tym, że nasza ziemska wędrówka będzie miała kiedyś kres. I wtedy warto wsłuchać się w inne słowa kapłana: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”; warto zastanowić się nad sobą, swoim życiem... Myślę, że każdy z nas znajdzie w sobie coś do przemiany. Nie ma na to lepszego czasu niż Wielki Post. Bardzo zachęcam wszystkich do dobrego przeżycia tego okresu.

W minioną niedzielę ukazał się bezprecedensowy apel Parafialnej Rady Duszpasterskiej dotyczący oszczerstw i pomówień, jakie dotykają Księdza proboszcza od jesieni ubiegłego roku. Co sprawiło tak zdecydowaną reakcję tego gremium?

Rzeczywiście, taki apel czy też komunikat Rady Parafialnej jest rzeczą niecodzienną...Chyba w każde powołanie do kapłaństwa jest wpisany ciężar zmagania się ze złem w różnej postaci. Doświadczałem tego jeszcze jako kleryk, potem jako ksiądz. Jednak te ostatnie, anonimowe ataki na mnie są szczególnie przykre i bolesne. Dotyczą bowiem sfery obyczajowej...

Jak każdy człowiek – mam wiele ułomności; nie- kiedy powiem o jedno słowo za dużo, innym razem nie poświęcę komuś czasu na tyle dużo, ile należałoby poświęcić... Nie mam jednak – i chcę to z całą stanowczością stwierdzić – nic wspólnego z czynami czy też wydarzeniami, które zarzucane są mi przez anonimowych oszczerców. W tej sprawie każdemu mogę bez wahania spojrzeć w oczy. Te pomówienia, z którymi ostatnio się stykam są szczególnie bolesne, gdyż nigdy nie dałem – tak sądzę – najmniejszych powodów, aby posądzać mnie o sianie zgorszenia.

Co zdaniem Księdza proboszcza sprawia, że wylewa się aż tak wielka fala nienawiści i pogardy?

Powodów moim zdaniem jest bardzo wiele. Przede wszystkim wraz z rozwojem Internetu ogromnej przecenie uległa odwaga cywilna. Dla wielu stała się wręcz bezwartościowa. Oto nastały czasy, gdy w domowym zaciszu, za klawiaturą kompute- ra możemy rozpoczynać różnego rodzaju krucjaty przeciwko ludziom czy instytucjom, nie używając swojego nazwiska. Dowolnie możemy kreować sytuacje, fakty, poglądy... I dzięki tej anonimowości przestaje mieć znaczenie czy to, co piszemy i publikujemy ma choćby szczątkowy związek z prawdą.

Ta anonimowość jest dla mnie trudna do zrozumienia. Niegdyś każdy wypowiadał swoje nazwisko z dumą, często wyjaśniał innym skąd się wzięło. Dzisiaj - wydaje się – spora część ludzi wstydzi się swojego nazwiska; w sieci przedstawia się jako „Anonimowy gość”. Okazuje się nawet, że niektóre osoby zajmujące bardzo odpowiedzialne i wysokie stanowiska, występują w Internecie wręcz pod innym imieniem i nazwiskiem. Czy można uznać je za wiarygodne? Jeśli przedstawiam - w jakikolwiek sposób - prawdę o kimś lub o czymś, to z jakich powodów miałbym wstydzić się swego nazwiska? A jeśli występuję jako  „Anonimowy gość”, to jaka jest moja wiarygodność?

Rodzi się także pytanie dlaczego właściciele niektórych łomżyńskich portali internetowych od niedawna przenieśli je na serwery zlokalizowane w Stanach Zjednoczonych, gdzie nie obowiązują przepisy stosowane w Unii Europejskiej, mówiące o obowiązku udostępniania danych osób posługujących się oszczerstwami lub językiem nienawiści. Z najbardziej poczytnych łomżyńskich portali tylko www.4lomza.pl wciąż korzysta serwera zlokalizowanego w Polsce. Czy na forum tego portalu znajdziemy oszczerstwa lub język nienawiści? Wydaje mi się, że nie. Owszem – trafiają się czasem niemądre wypowiedzi, ale nie takie, które szerzą nienawiść.

Pyta mnie Pan co mogło sprawić, że zalała mnie taka fala nienawiści?

Zawsze było tak, że gdy nasza parafia i ja osobiście podejmowaliśmy jakieś działania nowatorskie, wykraczające ponad - nazwijmy to - parafialny standard, wówczas zawsze znajdowały się osoby (oczy- wiście, występujące anonimowo), które wyszydzały i ośmieszały to, co robimy. Przez lata przywykłem do tego, przestałem zwracać uwagę... Jednak w przypadku tej ostatniej fali anonimowej nienawiści jaka mnie dotknęła jest inaczej. Wiele osób, które zawsze było mi życzliwych i na pomoc których zawsze mogłem liczyć, zwróciło moją uwagę na zbieżność pewnych zdarzeń: oto internetowe oszczerstwa i pomówienia atakujące mnie, nastąpiły tuż po tym, gdy – w imieniu parafii – zacząłem interesować się inwestycją mającą stanąć na działce, pomiędzy głównym wejściem do Centrum Katolickiego, a sklepem Kaufland. To ta sama działka, w sprawie której w 2016 roku jako parafia zwracaliśmy się do centrali Kaufland we Wrocławiu, aby wspólnie urządzić tam zielony skwer dla dzieci, matek z wózkami czy osób starszych. Mimo, że Kaufland uznał tę propozycję za bardzo ciekawą, to jednak postanowił tę ziemię sprzedać, co nastąpiło w ostatnim czasie. Teraz prywatny inwestor szykuje tam budowę... Ale czego? Tego – póki co – nie sposób się dowiedzieć. Latem ub. roku pytałem o to Pana Andrzeja Garlickiego, wiceprezydenta Łomży, naszego parafianina. Usłyszałem wówczas od niego:

„Przecież, z tego co wiem, inwestor pozostaje z proboszczem w kontakcie i proboszcz wszystkie jego propozycje akceptuje...”. W listopadzie o spotkanie z władzami ratusza w tej samej sprawie poprosił Pan Marek Przeździecki – były prezydent Łomży, architekt naszego kościoła i autor układu urbanistycznego tej części miasta. Po tym spotkaniu zadzwonił do mnie i powiedział:

„Usłyszałem na spotkaniu, że proboszcz na bieżąco jest informowany przez inwestora i wszystkie jego rozwiązania akceptuje”.

Chcę zatem w tym miejscu wyraźnie oświadczyć:

Nikt nigdy nie rozmawiał ze mną o tej inwestycji, nie wiem co planuje inwestor i nie mogłem nic akceptować, gdyż nigdy się z nim nie spotkałem. O tym, kto jest inwestorem dowiedziałem się zresztą zupełnym przypadkiem.

Dlaczego parafia interesuje się tą inwestycją?

Parafia interesuje się planowaną po sąsiedzku inwestycją tak, jak każdy z nas interesował by się tym, co zamierza wybudować jego sąsiad. Chcielibyśmy wówczas wiedzieć czy planuje on postawić altanę ogrodową czy może jakąś fabrykę, albo dom miesz- kalny. Na sąsiadującej z parafią działce bez wątpienia staną bloki mieszkalne. Nieoficjalnie mówi się, że nawet 9-ciopiętrowe. Jako proboszcz sąsiadującej parafii nie mam nic przeciwko temu. Chciałbym jedynie dowiedzieć się jakie planowane są rozwiązania dotyczące miejsc parkingowych dla nowych mieszkańców. Czy po wybudowaniu tych bloków nie okaże się, że ktoś ma pomysł, aby uznać, że te miejsca parkingowe znajdą się na parkingu przed kościołem. Chciałbym uniknąć niesnasek na ten temat w przyszłości. Parking przy kościele jest dla osób, które przyjeżdżają na Msze do kościoła. Taki zresztą, niemal 25 lat temu, był warunek postawiony przez Urząd Miejski, niezbędny do uzyskania pozwolenia na budowę kościoła: parafia musi wybudować parking dla wiernych.

Chcąc się dowiedzieć jaki jest rzeczywisty stan tej sprawy poprosiłem sekretariat Pana prezydenta Mariusza Chrzanowskiego o umówienie spotkania. Taki termin, z wielodniowym wyprzedzeniem, został wyznaczony mi na 12 grudnia ub.r. Jednak na kilka dni przed tą datą otrzymałem telefon z prezydenckiego sekretariatu, że Pan prezydent jest bardzo zajęty i nie zdoła spotkać się ze mną ani tego dnia, ani w ogóle do końca 2019 roku. Gdy zostanie wyznaczony nowy termin spotkania, to sekretariat poinformuje mnie o nim telefonicznie. Na ten telefon czekam już od jedenastu tygodni... W międzyczasie – skoro nie udało mi się niczego dowiedzieć – parafia złożyła wniosek do Urzędu Miejskiego, aby przyznano jej status strony w postępowaniu dotyczącym tej inwestycji.

Trudno jest mi powiedzieć dlaczego ta sprawa owiana jest taką aurą tajemniczości... Co sprawia, że na pytanie o planowaną budowę każdy nabiera wody w usta? Wydawać by się mogło, że jeśli wszyscy mają uczciwie intencje, to nie ma czego ukrywać. A jest jednak inaczej... Oczywiście, będę nadal interesował się tą sprawą, bo jest to mój obowiązek jako proboszcza sąsiadującej z tą planowaną inwestycją parafii.

Co można powiedzieć ludziom, którzy oszczerstwami niszczą innych?

Jeśli są ludźmi wierzącymi, to muszą mieć świadomość, że każdy kiedyś będzie musiał zdać relację ze swojego życia Panu Bogu. Także z rozpowszechniania oszczerstw, plotek i hejtu. Ja często powtarzam wers ze Starego Testamentu, z Mądrości Syracha (Syr 28, 9. 12.): „grzesznik szerzy niezgodę między przyja- ciółmi i rzuca oszczerstwo między tych, co żyją w zgodzie. Jeśli dmuchać będziesz na iskrę - zapłonie, a jeśli spluniesz na nią – zgaśnie, a jedno i drugie pochodzi z ust twoich”. Tych samych słów w swoim komunikacie użyła przed tygodniem także Rada Parafialna.

Dziękować Panu Bogu – tych przyjaciół wokół mnie wciąż jest wielu, chociaż wiem, że są osoby, w których udało się zasiać ziarno wątpliwości za pomocą ostatnich oszczerstw i kłamstw.

Jako zwykły człowiek i obywatel zrobiłem to, co można było zrobić w tej sytuacji, aby bronić swojego dobrego imienia: 29 października 2019 roku złoży- łem do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa zniesławienia na moją rzecz, a 19 grudnia prokuratura postanowiła wszcząć dochodzenie w tej sprawie. Ile przyjdzie mi czekać na jakiś efekt? Nie wiem. Jakiekolwiek działania poszczególnych instytucji w tej sprawie trwają bardzo długo.

Jako ksiądz modlę się... Modlę się do Pana Boga o siłę, która pozwoli mi przetrwać ten czas. Często powtarzam słowa, jakie wypowiedział mój patron, św. Andrzej Apostoł, wiedziony na śmierć krzyżo- wą: „Witaj, Krzyżu, jedyna nadziejo, daj nam cierpliwość i odwagę...”. Ale też bardzo dużo modlę się w intencji wszystkich osób dotkniętych kiedykolwiek oszczer- stwami, językiem pogardy i nienawiści, aby znaleźli w sobie siłę do przeciwstawiania się złu. Oczywiście, modlę się także za tych wszystkich, którzy posługując się kłamstwem i pogardą próbują niszczyć drugiego człowieka.

W całej tej sytuacji najbardziej jest mi żal dzieci i młodzieży z tych domów, w których takie metody walki z ludźmi są stosowane. Najmłodsi zawsze bacz- nie obserwują działania stosowane przez dorosłych. Po latach przeniosą je do własnych rodzin, miejsc pracy, środowisk... Pewnie po czasie nadejdzie opamiętanie... Tylko czy nie będzie już za późno?

Bardzo dziękuję zarówno członkom Rady Parafialnej za zaufanie oraz zajęcie przed tygodniem tak jasnego stanowiska, jak też wszystkim tym, od których otrzymałem słowa wsparcia w tym trudnym dla mnie czasie.

Tym, którzy zwątpili, przypomnę słowa św. Pawła, które 29 lat temu przypomniał w naszym mieście św. Jan Paweł II: „Bogu dziękujcie, ducha nie gaście”.

Dziękuję za rozmowę,

icon

Nasza lokalizacja

Kościół pw. Krzyża Świętego oraz Centrum Katolickie im. Jana Pawła II położone są przy ulicy Zawadzkiej 55 w Łomży. Serdecznie zapraszamy do odwiedzin i kontaktu z naszymi duszpasterzami.
Parafia pw. Krzyża Świętego w Łomży ul. Zawadzka 55
18-403 Łomża

tel. 86 216 89 05
Numer konta bankowego
PKO BP S.A. O/ŁOMŻA
67 1020 1332 0000 1702 0027 4126